10. Goodie Mob - Soul Food (1995)
Mrówa: To co południu najlepsze. Można o tej płycie pisać naprawdę wiele. Klasyczna płyta w której zebrane jest to co najlepsze w południu. Gdy większość osób skierowała swoje oczy na East i West w USA to South właśnie w taki sposób zabierał się do przejęcia rapgry.
9. 8Ball & MJG - In Our Lifetime, Vol. 1 (1999)
Mrówa: 8Ball & MJG to jeden z najbardziej szanowanych duetów południa. Jednak przez problemy z wydawcą nigdy nie osiągnęli takiego sukcesu jak inne grupy z tego rejonu. Na In Our Lifetime, Vol. 1 doskonale słychać jak poradzili sobie z tym problemem wydając jeden z najbardziej osobistych albumów. Do tego jeszcze mamy numery takie jak "Throw Your Hands Up" z Outkast który jest klasykiem klasyków.
8. Rick Ross - Teflon Don (2010)
Mrówa: Rick Ross w najlepszym wydaniu. "B.M.F", "M.C. Hammer" czyli typowo uliczne bangery czy najbardziej szczery utwór Rozaya "All The Money In The World". Dodatkowo Erykah Badu, Raphael Saadiq, Cee Lo Green na refrenach. Nietypowa mieszanka, którą trzeba przesłuchać.
7. Juvenile - 400 Degreez (1998)
Mrówa: Przed Weezym w Cash Money królował ten raper. Juvenile i jego 400 Degreez zapoczątkowały erę dominacji ten wytwórni na rynku. Po przesłuchaniu tej płyty nie dziwi czemu osiągnęła taki sukces. "Ha", "Back That Ass Up" czy tytułowe "400 Degreez" to klasyki które każdy szanujący się fan południa powinien znać.
6. T.I. - King (2006)
Mrówa: King to płyta która ukształtowała termin "trap" w muzyce. Mamy tutaj banger za bangerem, ostre brzemienia i niesamowicie płynącego po nich rapera. To jakby połączenie dwój ego T.I.P. i T.I. w jedno. Wynikło z tego jedno, ponadczasowy klasyk. "Top Back", "King Back" to utwory które do dzisiaj mam w pamięci. Niebezpodstawnie ta płyta nosi właśnie taki tytuł.
5. Chamillionaire - The Sound Of Revenge (2005)
Riot.: Chamillionaire to idealny przykład jak brutalny jest mainstream. Człowiek, który konsekwentnie budował swoją pozycję wydając multum mixtape'ów, czy też albumy z Paul Wallem. Jego dyskografia to dwa świetne long playe. Dlaczego nie więcej? Nigdy tego się nie dowiemy. Dziś to przygaśnięta gwiazda, która jeszcze w 2007 roku świeciła pełnym blaskiem. Wydany w 2005 roku debiut "The Sound Of Revenge" to idealna pozycja dla każdego słuchacza. Gospodarz świetnie radzi sobie na znakomitej produkcji, zapraszając przy tym czołówkę raperów z południa. Zdecydowany must hear.
4. Young Jeezy - Let's Get It: Thug Motivation 101 (2005)
Riot.: Young Jeezy wbija się w rap grę z wysokiego C. Ten album to nie byle co, to kwintesencja tego jak brzmieć powinien trap, Snowman jest tutaj nie do okiełznania. Zdecydowanie jego najlepszy album, przepełniony znakomitą produkcją i stylem, który w przypadku rezydującego w Atlancie rapera jest nie do podrobienia.
3. Three 6 Mafia - Chapter 2: World Dominaton (1997)
Riot.: Ostatnio analizowałem mocno dyskografię Mafii i miałem zagwozdkę - który z ich albumów jest tym najlepszym. Psychofanowi ciężko wypowiedzieć się jedno znacznie, ale w tym rankingu postawiłem na Chapter 2, a nie Mystic Stylez. Dlaczego? Bo wydany 1997 roku album to demonstracja pełni możliwości tego crew. Three 6 Mafia na każdym numerze morduje, a najjaśniejszą postacią wydaje się być zmarły w grudniu Lord Infamous. Jeśli jeszcze nie miałeś, bądź nie miałaś styczności z rapem Lorda, Chapter 2 to najlepszy materiał na rozpoczęcie przygody.
2. Pimp C - Sweet James Jones Stories (2005)
Riot.: O tej płycie pisałem już przy okazji tygodnia z Pimpem na łamach portalu Popkiller.pl. Najlepiej będzie więc przytoczyć te słowa: "Mija siedem lat od premiery, album cieszy moje uszy nadal tak samo jak przy pierwszym odsłuchu. Esencja brzmienia Houston, mieszanka old schoolu z nową falą brzmienia. Pimp C na niewymuszonym luzie, będący gospodarzem z prawdziwego zdarzenia. Obok niego, jego najlepsi przyjaciele. Czego chcieć więcej? Każda kolejna rocznica jego śmierci zmusza do refleksji "co by było gdyby". Ile świetnych albumów nagrałoby UGK? Czy Pimp wydałby jeszcze tak świetny album? Tego nie dowiemy się nigdy, Pimpa nie ma z nami. Jest za to jego muzyka, która pozwoli przetrwać jego legendzie na lata."
1. UGK - Ridin' Dirty (1996)
Riot.: Dochodzimy wreszcie do albumu przełomowego, bowiem to właśnie "Ridin' Dirty" w końcu pozwoliło zmienić podejście reszty sceny do południa. Idealny vibe, album idealny na słoneczne dni. Jest idealny, bez wad, perfekcyjny. Jeśli zastanawialiście się kiedykolwiek który z południowych klasyków może rywalizować z innymi klasykami, mój typ jest tylko jeden - właśnie ten album.
WYRÓŻNIENIE:
1. Lil' Wayne: seria Tha Carter
Riot.: Zarówno dla mnie jak i Mrówy Lil' Wayne to artysta nietuzinkowy, będący w niekwestionowanym top naszych ulubionych artystów. Bezpodstawne hejty na jego osobę nie traktujemy poważnie, ten człowiek ma wszystko by stawiać go w panteonie najwybitniejszych raperów w historii. Niesamowity tytan pracy, niezwykle zdolny tekściarz. Seria Tha Carter to albumy przełomowe, zmieniające w znacznym stopniu brzmienie rapu. Każda z dotychczasowych części ma do zaoferowania naprawdę wiele.
Mrówa: Weezy i jego seria Carter od zawsze pokazywały, że rządzi rapem. Człowiek który wynalazł pojęcie "bling" zmienił grę na milion różnych sposobów. Modulacja głosu, flow, teksty niepowtarzalne u nikogo innego. Seria Tha Carter to świętość, której nie wolno dotykać. Tak, ja i Riot mamy własne ołtarze z całą dyskografią Lil' Wayne i odprawiamy do nich modły codziennie, lecz osoby które przesłuchały tą serie i dodatkowo najlepsze mixtapy postąpią podobnie.
2. OutKast: dyskografia
Riot.: Kiedy komponowaliśmy ten ranking to właśnie wybór którejś z płyty duetu Andre 3000 x Big Boi sprawił nam największą trudność. Który album wybrać by nie pokrzywdzić całej reszty? Okazało się to nie do wykonania, dlatego postanowiliśmy uhonorować ten pochodzący z Atlanty duet w sposób najlepszy. Jeśli zaczynasz przygodę z południem - zabieraj się za całą dyskografię OutKast! Bez wyjątków!
Mrówa: O Outkast można pisać książki, a nie krótkie notatki. Andre 3000 i Big Boi stworzyli ponadczasowy duet a każdy ich album wnosi coś nowego. Nie znam osoby, która nie zna "Ms. Jackson" i nie potrafię wyobrazić sobie takiej, która mogłaby coś o OutKast powiedzieć cokolwiek złego. Klasyk na klasyku.












